Kto nie był na grzybach w tym roku (jak ja), nadrabia zaległości jak tylko może. Ja, wielbicielka muchomorów, dla bezpieczeństwa trzymam się od lasu z dala, bo pewnie niejeden truciciel wpadłby mi w oko, stając się tym samym ostatnią rzeczą, jaka miała okazję w mym oku się znaleźć :-)
Jaki cudowny muchomorek! Szczególnie podoba mi się w pierwszym wydaniu, ale oba są naprawdę urocze :) Coś czuję, że będę tu częściej wpadać.
OdpowiedzUsuńZapraszam też do mnie: veroslawa-art.blogspot.com